Team: Marcin Kopiec – USA Report #7

„…W tym wpisie chcę poruszyć 4 najważniejsze rzeczy, które spotkały mnie od mojej ostatniej relacji…”

1. Wyprawa na słynne boxy Razora. Udało mi się zaliczyć bardzo fajną sesję na boxach, które były w niezliczonej ilości editów. Muszę stwierdzić, że są bardzo trudne!!! Wysokie, długie, z krótkim śliskim podjazdem i odjazdem. Nie tak wyobrażałem sobie tą miejscówkę. Po tym co naoglądałem się w filmikach, byłem przygotowany na coś innego. Zgrałem jednak sobie kilka tricków, z których jestem zadowolony. Ciężki spot.


2. Jon Julio! Po 2 h jazdy na boxach Razora, moi towarzysze Russel i Darron gdzieś zniknęli. Jest to dość małe miejsce, nie uprzedzili mnie, więc byłem dość zdezorientowany. Nagle, jakby nigdy nic, bez uprzedzenia wszedł……Jon Julio i powiedział „Cześć”. Reszty nie będę opisywał hehe.


3. Slomo. W hostelu, w którym mieszkam jak tylko dowiedzieli się, że jeżdżę na rolkach zaczęli opowiadać mi o Slomo. Dokument o nim widziałem już wcześniej. Nie sądziłem, że uda mi się go spotkać tutaj w San Diego. Facet jest niesamowity i mega pozytywny. Był pod wielkim wrażeniem, że poznał kogoś z Polski, a Matt specjalnie dla niego zjechał rurkę z zejściem w piasek.


4. In and Out - To nie jest zwykły fast-food z burgerami. To kolejny powód aby zamieszkać na stałe w Kalifornii. Niebo w gębie, po prostu miazga!!!!!!! Wszyscy mi zachwalali i polecali, ale trzeba się przekonać samemu…

W Sobotę czekają mnie małe zawody, a w poniedziałek lecę zobaczyć się z Andrzejem w Nowym Jorku. Powrót do Polski już co raz bliżej…